października 03, 2015

WIELKIE WAKACYJNE DENKO 2015

Ci z Was którzy śledzą mojego bloga od jakiegoś czasu i na bieżąco, mogli zauważyć, że przez kilka miesięcy nie pojawiło się denko. Postanowiłam jednak zrobić takie zbiorcze zużycie z całych wakacji, które właśnie mi się skończyły. Dlatego dziś zapraszam na denko z lipca, sierpnia i września. Mam nadzieję, że przynajmniej część z Was wytrwa do końca tego tasiemca :-) 

 Wax odżywka do włosów w wersji ze zdjęcia to mój zdecydowany hit! Z pewnością do niej powrócę, używałam jej raz w tygodniu jako maska na 30 minut (czasami na dłużej), czasami przed czasem po myciu i zawsze byłam zadowolona. Pięknie podkreślała skręt moich włosów, ładnie je odżywiała, dodawała blasku - no cud miód orzeszki. Kupiłam ją na allegro za jakieś 10-15 zł.

Gliss Kur odżywka w sprayu do włosów łamiących się. Nie przepadam za jej zapachem, ale za to ma fajny dyfuzor. Ogólnie jestem dość zadowolona ale spodziewałam się czegoś więcej. Może do niej wrócę.

Wcierka Jantar to już trzecie opakowanie w moim życiu :-) Bardzo dobry produkt, widoczne zmiany na głowie. Ograniczyłam wypadanie włosów do minimum i faktycznie urosły więcej niż zazwyczaj. Widać też odżywienie do tego kosztuje 10-12 zł.

Szampon Oil Repair z Balea to mój ulubieniec do którego wracam kiedy tylko mam czas. Pojawił się już na blogu w jednym denku. Ładnie pachnie, moje włosy go lubią, problem z dostępnością - kto ma okazję go kupić niech się nie waha :-)
Odżywka Color-schutz do włosów farbowanych też z Balea to fajny kosmetyk w dobrej cenie ale też nie robił większego szału. Od odżywki wymagam już więcej niż od szamponu, a ta była przeciętna. 
60 sekundowa maseczka z olejkiem arganowym z Marionu to produkt na dwa użycia więc za dużo się nie wypowiem, fajny patent na wyjazdy jeśli chodzi o opakowanie, bo jest zakręcane. Nie było efektu wow, ale nie zrobiła mi też krzywdy.

Isana żel pod prysznic limitowana edycja zimowa - lubię te żele i od czasu do czasu po nie sięgam, ale zimowa wersja z pingwinkiem nie sprostała do końca moim oczekiwaniom pod względem zapachu, który dla mnie był za mdły.
On LiNE żel pod prysznic o przyjemnym zapachu, bardzo fajna zakrętka na klik, duża pojemność i niska cena. Jednak jakoś nie do końca mi przypasował, można powiedzieć, że go wymęczyłam do końca.
Balea żel pod prysznic Wanilia i Kokos to mój absolutny ulubieniec! Uwielbiam jego zapach, do tego te żele fajnie się pienią i są dość wydajne przy okazji tanie jak barszcz. Na pewno jeszcze sięgnę po tą wersję zapachową.

Palmers kakaowe masło do ciała to kosmetyk dość kultowy, a ja pisałam jego pełną recenzję TUTAJ (KLIK)
Soraya serum do ciała przeciwko rozstępom było używane przeze mnie bardzo sporadycznie. Jedyne czego od niego wymagałam do ujędrnienia skóry i jak na taki balsam to spisał się typowo - jakieś efekty były. Lekko rozgrzewał, specyficznie pachniał, podobny a może i lepszy efekt daje Eveline.
Peeling do ciała o zapachu arbuzowym z SecretSoapStore to najpiękniej pachnący peeling jaki miałam! Jest sprzedawany jak gałki lodów - super pomysł! Bardzo gruby, konkretny zdzierak. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się go dorwać.

Płyn micelarny Biolaven to bardzo delikatny i przyjemny produkt, który na pewno pojawi się jeszcze w mojej łazience. Naturalny produkt, bardzo dobrze zmywa makijaż łącznie z maskarą i nie jest bardzo drogi.
Pharmaceris tonik nawilżający do skóry wrażliwej niestety nie zrobił w moim odczuciu nic. Bardzo kiepski produkt, mam wrażenie, że przemywałam twarz wodą. Do tego moja skóra była po nim wyjątkowo czerwona. 
Under20 tonik matujący z pewnością lepszy od poprzednika, ładnie doczyszczał twarz, nie podrażnił jej i jest w fajnej cenie. 

Żel oczyszczający z Ziaja seria Liście Manuka to mój stały domowy ulubieniec, już się kiedyś przewinął przez bloga. Zawsze kupuję go do siebie do domu, uwielbiam zapach tych kosmetyków! Żel dobrze się pieni i nie zostawia uczucia napiętej skóry. 
Oczyszczający krem na noc Ziaja Liście Manuka to mój kolejny hit który pokazywałam już w jednych ulubieńcach. Lubię jego formułę i to że szybko się wchłania. Kolejne opakowanie już jest ♥
Uriage woda termalna to mój ulubieniec wakacji! Wykończona butla, produkt wystarczył mi na bardzo długo, kolejną sztukę planuję kupić dopiero na kolejne lato, ale na pewno do niej wrócę.

Sylveco krem pielęgnujący do twarzy i ciała dla dzieci używałam do twarzy, bo chciałam zobaczyć jak taki delikatny krem sprawdzi się w codziennej pielęgnacji. I koniec końców sprawdził się średnio. Nie lubię zapachu tego kremu, jednak jest to produkt naturalny więc coś za coś. Dobrze nawilżał, szybko się wchłaniał i był dość wydajny, ale zabrakło mi efektu wow.
Mio żel do mycia twarzy na bazie ziół, przeznaczony do cery trądzikowej. Fajne, próżniowe opakowanie, widać też ile produktu zostało. Na tym koniec plusów. Moja cera zupełnie nie polubiła tego żelu, wysuszał mi skórę, pozostawiał ją nieprzyjemną i taką tępą. Jestem na nie.
La Roche Posay Effaclar Duo+ o ile Effaclar duo sprawdził się idealnie tak wersja z plusem nie do końca mi przypasowała. Używałam go regularnie i biorąc pod uwagę zwykłą wersję - ta wypada gorzej. 

Rimmel Stay Matte nie zliczę które to już opakowanie tego pudru! Zawsze do niego wracam, chociaż próbuję nowości to i tak Rimmel stanowi dla mnie taką "bazę". Oczywiście opakowanie jest fatalne ale za tą cenę i jakość wybaczam.
Under20 lekki krem + puder  to kosmetyk który sprawdzał mi się świetnie w zeszłym roku, została mi końcówka i zostawiłam na te wakacje, ale byłam do niego za mało opalona i no niestety wyglądał źle. Musiałam namęczyć się białym pudrem żeby jakoś to wyglądało. Nie mniej jednak kiedyś byłam z niego zadowolona, ale z tego co patrzyłam nie ma go już w sprzedaży.
Rimmel Lasting Finish 25H Nude to mój kolejny wakacyjny ulubieniec. Niestety skończył się ale jak będę potrzebować nowego to po niego sięgnę. Kolor 100 idealny dla mojej cery, ładnie krył i ślicznie pachniał!
Eveline, Krem CC sięgam po niego kiedy tylko moja cera ma lepsze dni. Kremy CC spisują się u mnie całkiem nieźle, a ten z Eveline był jednym z lepszych. Mam jeszcze dwa inne CC, ale chętnie wrócę do tego.

Lefrosh, mocznikowy krem nawilżający pojawił się na blogu w ulubieńcach, pisałam też jego recenzję TUTAJ KLIK.
Dusch das to bardzo ładnie pachnąca kulka którą miałam bardzo długo. Dobrze radziła sobie z potem, nie podrażniała nawet po goleniu. Niestety nie jest dostępna w Polsce.
Etiaxil to bardzo mocny antyperspirant w kulce który sprawdza się niezawodnie. Kupiłam go kiedyś na niezłej promocji w SP, niestety skończył się. Na pewno kupię kolejne opakowanie, bo jest dla mnie niezłym ratunkiem w niektóre dni!

WYRZUTKI czyli kilka kosmetyków które nie nadają się już do użytku z różnych przyczyn :-)
Rimmel 60 sekundowy lakier do paznokci w ładnym bordowym kolorze, pisałam o nim recenzję TUTAJ KLIK
Corline de Fame czyli całkiem spory krem pod oczy który ma lekką formułę i ogólnie jestem z niego zadowolona, ale nie zdążyłam go zużyć zanim się zepsuł. Jego zapach jest nie taki jak powinien i boję się nakładać go pod oczy.
Tisane balsam do ust niestety data przydatności już dawno się skończyła i pół balsamu poszło do kosza. Mało higieniczne opakowanie, świetne działanie - chyba każdy zna :) 
Tarka do stóp z Rossmanna to mój hicior ;-) Kosztuje piątaka, więc tym bardziej warto się skusić. Niestety pękła mi (już druga w takim miejscu!) ale mam nową sztukę. 

Podsumowując: przez wakacje zużyłam 28 kosmetyków oraz wyrzuciłam cztery. Większość z nich to moi ulubieńcy - aż 18 z nich chętnie kupię ponownie, do 12 mam mieszane uczucia a dwóch z nich więcej nie kupię. Znacie któryś z produktów?

28 komentarzy:

  1. Piękne denko :))
    Kurcze, kusi mnie ten peeling arbuzowy, musi cudownie pachnieć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za niedługo będzie go można kupić on-line ;)

      Usuń
  2. Bardzo lubię odżywkę Oil Repair z Balea. Mam już drugie opakowanie. Woda z Uriage to mój ulubieniec od dawna. Podkład Lasting Finish zaskoczył mnie i jest naprawdę dobry! Kupiłam go już drugi raz. A Tisane używam nieco inaczej niż producent zaleca ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo jak używasz Tisane? Podziel się swoim sposobem ;)

      Usuń
  3. Wow, faktycznie nieźle podenkowałaś! Część z tych kosmetyków znam i lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak na trzy miesiące to całkiem całkiem tego się nazbierało fakt, ale większość z kosmetyków była na wykończeniu ;)

      Usuń
  4. ja mam już któreś opakowanie odzywki z Gliss Kur i bardzo je lubię, zwłaszcza czarną i złotą :) a Jantar i liście manuka są na mojej liście zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarną z Gliss Kur też mam w planach wypróbować, ale póki co mam otwartą z Pilomaxa więc muszę zużyć żeby kupić nową :)

      Usuń
  5. Muszę mieć żel Balea o zapachu waniliowo-kokosowym, połączenie dwóch moich ulubionych zapachów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękny zapach - nie jest wcale mdły, no po prostu super :)!

      Usuń
  6. wow szaleństwo denka... ja jakoś nie mgę się przekonac do tego projektu... fajny blog :) http://evelciovelove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Denko to świetny projekt - mnie motywuje to zużywania otwartych kosmetyków zanim otworzę nowe :) to spora oszczędność:)

      Usuń
  7. Uriage,Pilarix oraz Ziaja to też zdecydowanie moje faworyty :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sporo kosmetyków z Twojego denka znam ;) Dużo udało Ci się zużyć przez wakacje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Akurat używam żel Balea "kokos i wanilia" i jestem zakochana w tym zapachu. Jest chyba jednym z nielicznych do którego chętnie bym wróciła gdybym nie miała takich zapasów...
    Gratuluję denka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :) Moje zapasy żeli pod prysznic też są ogromne ;)!

      Usuń
  10. Świetne denko :) Bardzo lubię Jantar, działa na moje włosy rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pingwinek tez mi nie pasował, Ziaja mnie podrażniła, podkład Rimmela uwielbiam, a z lakierem miałam styczność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej to kiepsko z tą Ziają, ale tyle osób ją chwali, że komuś musiała w końcu nie podpasować :)

      Usuń
  12. Bardzo lubię ten krem na noc Liście Manuka Ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
  13. widzę tu sporo takich kosmtyków, które sama lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. z twojego denka miałam tylko puder Stay Matte, który lubiłam, ale niestety mi się pokruszył oraz lakier Rimmel w kolorze Pillow Talk i niestety nie byłam z niego zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puder z Rimmela i odwieczny problem pokruszenia.. opakowanie kiepskie co tu dużo mówić :/

      Usuń
  15. super denko ;)

    http://sk-artist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Odżywka balea - całkiem przyzwoita, krem ziaja liście manuka lubię bardzo, a żel balea z wanilią chętnie wypróbowałabym. Wiele osób go polecało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się bo zapach jest obłędny ;)!

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny :)
Koniecznie poinformuj mnie jeśli zaobserwujesz mojego bloga :-)

TOP 6 JASNYCH HYBRYD SEMILAC + DELIKATNY WZORNIK

Mam dla Was zestawienie moich top 6 jasnych hybryd idealnych do pracy, szkoły czy nawet na ślub. Wybrałam moim zdaniem najbardziej pasują...

Copyright © 2016 Joanna Lifestyle - blog kosmetyczny. , Blogger