sierpnia 11, 2015

MARION - MASKA BEZ SPŁUKIWANIA

Cześć!
W końcu na blogu pojawia się wpis, który nie jest publikowany automatycznie, a co za tym idzie mam nad nim pełną kontrolę i mogę na bieżąco odpowiadać na komentarze. Wczoraj spędziłam kilka godzin na odpisywaniu na zaległe wiadomości, komentarze oraz czytanie Waszych postów. Gdzie byłam jak mnie nie było i co robiłam? Odwiedziłam Niemcy, ale więcej o tym w comiesięcznym miksie, który już za kilka dni. 

Z racji tych upałów nie mam ochoty siedzieć z maską czy choćby odżywką na głowie (nie wiem skąd wynika ta zależność, ale chyba po prostu męczy mnie dodatkowe ciepło od ręcznika), dlatego sięgam po odżywki bez spłukiwania. Ostatnimi czasy próbowałam ich sporo i dziś chcę napisać o jednej z nich, właściwie producent deklaruje, że to maska (!), więc jej działanie powinno być jeszcze mocniejsze. Mowa o odmładzającej masce bez spłukiwania firmy Marion do włosów dojrzałych, osłabionych i zniszczonych.



Moja opinia:
Moje włosy: najważniejszym aspektem w tej recenzji są z pewnością moje włosy, bo to w końcu na nich testowana była maska. Już dawno chciałam trochę o nich napisać w osobnym poście, ale właściwie nie ma się czym chwalić, więc krótko - siano, osłabione, zniszczone, rozjaśnione blond kudły. 

Opakowanie: produkt zamknięty jest w plastikowym opakowaniu z atomizerem. Buteleczka jest lekka, a atomizer się nie zacina. Nie rozpyla produktu wielkim promieniem, raczej strumień jest dość "zbity" (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi) co w przypadku tej konsystencji jest wielkim plusem.

Konsystencja: to dla mnie najbardziej nietypowa rzecz w produkcie do włosów bez spłukiwania, bo maska ma konsystencję typowej maski - nie jak to zazwyczaj bywa w przypadku produktów do rozpylania wodnistej. Jest to biała, dość gęsta maska, która po rozpyleniu i ewentualnym przeczesaniu włosów staje się niewidoczna. 

Zapach: trzeba o nim wspomnieć, bo jest naprawdę ładny i długo się utrzymuje. Mama niejednokrotnie pytała co tak ładnie pachnie kiedy byłam po aplikacji tej maski. 

Obciążenie: maska ładnie dociąża włosy, czasami niestety wręcz je obciąża. Myślę, że ze względu na konsystencję trzeba na nią uważać, bo bardzo łatwo można nałożyć jej za dużo, nie jest to lekki produkt, jak np. odżywki bez spłukiwania z Gliss Kur. 

Wydajność: używam maski po większości myć włosów od ok. 2 miesięcy i zużycie to ok. 1/3 opakowania, więc to bardzo dobry wynik. Na pewno wpływ na to ma gęsta konsystencja.

Obietnice producenta: maska według Marion to 10 w 1 więc poważne obietnice, składniki zawarte w masce: 
  • "Dostarczają włosom substancji odżywczych
  • Redukują rozdwajanie się końcówek
  • Zapobiegają  nadmiernemu wypadaniu,
  • Przywracają gęstość włosów
  • Wygładzają
  • Działają odbudowująco
  • Nadają zdrowy połysk
  • Poprawiają krążenie i odżywienie cebulek
  • Dyscyplinują puszące się włosy
  • Ułatwiają rozczesywanie i rozplątywanie włosów"



Działanie: maska przeznaczona jest do włosów osłabionych i zniszczonych, jej głównym zadaniem jest opóźnienie starzenia się włosów. Co według mnie się zgadza, a co niekoniecznie? Maska na pewno ułatwia rozczesywanie poplątanych włosów, delikatnie ujarzmia puszące się włosy, wpływa natychmiastowo na wizualny wygląd włosów oraz śmiem stwierdzić, że faktycznie jakaś odbudowa włosa następuje. Natomiast jak mi włosy wypadały tak wypadają, nie zauważyłam większego wygładzenia, co do końcówek, to również nie zauważyłam widocznych zmian. Nie mogę się wypowiedzieć na temat poprawy krążenia, ale jakoś średnio chce mi się w to wierzyć. Poza tym maskę aplikuję od połowy włosów. 

Cena/dostępność/pojemność: maska znajduje się w opakowaniu o 150 ml pojemności. Dostaniemy ją w drogeriach stacjonarnych, ja widziałam ją w Wispolu oraz w drogerii Sekret Urody za ok. 12 zł. 

Podsumowując: maska posiada cały wachlarz plusów, a jedyne minusy to niespełnione obietnice producenta. Myślę, że dobra cena i łatwa dostępność decyduje o tym, że ostatecznie maskę zaliczam do tych lubianych przeze mnie produktów, mimo, że wielkiego szału nie zrobiła. Jest to coś całkiem nowego dla mnie, gdyby nie to, że zdarza mi się z nią przesadzić i obciąża mi włosy w moim odczuciu byłaby to idealna do codziennego użytku maska (chociaż to słowo zamieniłabym na po prostu odżywkę) :). 

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Polecam wypróbować - szczególnie latem :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię olejek do demakijażu, o którym zresztą jakiś czas temu pisałam na blogu :-)

      Usuń
  3. Nie widziałam jeszcze tej maski, ale myślę, że ją przetestuje na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać jak sprawdzi się u Ciebie :-)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny :)
Koniecznie poinformuj mnie jeśli zaobserwujesz mojego bloga :-)

TOP 6 JASNYCH HYBRYD SEMILAC + DELIKATNY WZORNIK

Mam dla Was zestawienie moich top 6 jasnych hybryd idealnych do pracy, szkoły czy nawet na ślub. Wybrałam moim zdaniem najbardziej pasują...

Copyright © 2016 Joanna Lifestyle - blog kosmetyczny. , Blogger